Szkółkarze w procesie projektowania zieleni. Wnioski z panelu dyskusyjnego

Dobra zieleń nie zaczyna się w momencie sadzenia. Zaczyna się znacznie wcześniej – od wiedzy o miejscu, właściwego projektu, dostępności materiału roślinnego, czasu potrzebnego na jego produkcję i współpracy ludzi odpowiedzialnych za kolejne etapy inwestycji. Kiedy w ten proces powinien wejść szkółkarz? Gdzie kończy się jego rola, a zaczyna odpowiedzialność projektanta? I jak sprawić, żeby wiedza z gotowych realizacji wracała do producentów roślin?

O tym rozmawiali uczestnicy panelu „Szkółkarze – partnerzy w procesie projektowania zieleni. O nowych rolach, odpowiedzialności i korzyściach dla wszystkich stron procesu”, który odbył się 4 września podczas Konferencji MOCNO ZIELONE MIASTO na 33. Międzynarodowych Targach ZIELEŃ TO ŻYCIE.

W dyskusji wzięli udział: Katarzyna Spór-Byrska z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, Oktawia Wasielewska ze Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu, Katarzyna Łowicka z Proinwestycji, Katarzyna Łazucka-Cegłowska ze Szkółki Łazuccy, Mateusz Krzewicki z AllPlants oraz Bartosz Byczkowski z Garte Polska sp. z o.o. Panel moderował redaktor Marek Jezierski. Sześć osób reprezentujących różne ogniwa tego samego procesu pokazało, że problem jakości zieleni rzadko zaczyna się od samej rośliny. Znacznie częściej zaczyna się od braku czasu, przepływu informacji i współpracy między projektantem, producentem, inwestorem, wykonawcą i późniejszym zarządcą terenu.

Biologii nie da się przyspieszyć

Jedno z pierwszych pytań Marka Jezierskiego dotyczyło momentu, w którym producent roślin powinien pojawić się w procesie projektowym. Odpowiedź była zgodna: jak najwcześniej.

Mateusz Krzewicki zwrócił uwagę na fundamentalną różnicę pomiędzy produkcją roślin a produkcją przemysłową. Rośliny – jak obrazowo mówił – to nie „przysłowiowe nakrętki”, które można zacząć produkować w dowolnym momencie po uruchomieniu maszyny. Producent potrzebuje czasu, a przede wszystkim informacji o tym, czego rynek będzie potrzebował za kilka lat. Tymczasem, jak szacował szkółkarz, w około 80 proc. przypadków producenci są zaskakiwani odmianami, ilościami i parametrami pojawiającymi się w przetargach.

szkółkarze - partnerzy w procesie projektowania zieleni

Od lewej: Marek Jezierski, Oktawia Wasielewska ze Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu, Katarzyna Łowicka z Proinwestycji, Katarzyna Spór-Byrska z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, Katarzyna Łazucka-Cegłowska ze Szkółki Łazuccy, Mateusz Krzewicki z AllPlants oraz Bartosz Byczkowski z Garte Polska sp. z o.o.

Problem pogłębia sposób prowadzenia wielu inwestycji. Mateusz Krzewicki wskazywał, że znaczną część realizacji miejskich prowadzą duże firmy budowlane i drogowe, dla których zieleń stanowi niewielką część całego kontraktu. W konsekwencji temat roślin bywa odkładany do końcowego etapu realizacji – i dopiero na kilka miesięcy przed odbiorem rozpoczyna się intensywne poszukiwanie materiału, mimo że o samej inwestycji wiadomo było znacznie wcześniej.

Katarzyna Łazucka-Cegłowska potwierdziła ten problem zwracając uwagę, że krzewy wymagają zwykle dwóch–trzech lat produkcji, a drzewa jeszcze więcej. Przywołała przykład dużej realizacji pod Warszawą obejmującej 82 tys. roślin i 150 drzew, w tym drzewa o bardzo dużych obwodach. O przedsięwzięciu szkółka wiedziała około dwóch lat wcześniej, co pozwoliło przygotować się do dostawy. Zestawiła to z sytuacjami, w których zapytanie o duże drzewa trafia do producenta zaledwie kilka miesięcy przed zakończeniem inwestycji. Biologii nie da się jednak przyspieszyć harmonogramem budowy.

Partnerstwo w projektowaniu

Oktawia Wasielewska zaproponowała, aby cofnąć moment współpracy jeszcze o jeden krok – do czasu, kiedy lista materiału roślinnego dopiero powstaje. Jej zdaniem projektant i szkółkarz mogą tworzyć ją wspólnie. Producent wnosi wiedzę o roślinie – jej wymaganiach, przebiegu produkcji, pokroju, cechach odmiany czy dostępnych parametrach. Architekt krajobrazu zna natomiast miejsce, do którego roślina trafi: warunki siedliskowe, strefę korzeniową, ekspozycję, wiatr, mróz, obciążenia oraz funkcję, jaką roślina ma pełnić w całym założeniu. Architektka krajobrazu podkreślała, że właśnie ten wcześniejszy moment kontaktu zmienia relację z układu „dostawca–odbiorca” w rzeczywiste partnerstwo w projektowaniu. Projektant otrzymuje wiedzę o materiale, a producent wcześniej poznaje potrzeby rynku.

oktawia wasielewska na konferencji mocno zielone miasto

Oktawia Wasielewska zaproponowała, aby cofnąć moment współpracy jeszcze o jeden krok – do czasu, kiedy lista materiału roślinnego dopiero powstaje. To właśnie w tym momencie wiedza szkółkarza jest niezbędnym wsparciem dla projektanta.

Bartosz Byczkowski wprowadził do tej koncepcji istotne zastrzeżenie. Zwrócił uwagę, że szkółka zapewnia roślinom warunki nieporównywalne z większością stanowisk miejskich: kontrolowane nawadnianie, nawożenie, odpowiednie podłoże i pielęgnację. Roślina przeniesiona ze szkółki do parku czy pasa drogowego trafia więc w zupełnie inną rzeczywistość. Dlatego – zdaniem przedstawiciela firmy Garte Polska – wiedza szkółkarza jest niezwykle cenna, ale nie zastępuje kompetencji architekta krajobrazu. To projektant powinien podejmować ostateczną decyzję i brać za nią odpowiedzialność.

Partnerstwo nie oznacza więc zacierania ról. Przeciwnie: działa wtedy, kiedy każda strona wnosi swoją wiedzę, ale jednocześnie rozumie granice własnej odpowiedzialności.

Zamówienia publiczne a biologiczny rytm roślin

Bartosz Byczkowski zwrócił uwagę także na problem, którego nie da się rozwiązać samą dobrą wolą projektantów i szkółkarzy: harmonogram inwestycji i realia zamówień publicznych. Między wykonaniem projektu a rozpoczęciem realizacji może minąć wiele miesięcy, a czas przeznaczony już na samo wykonanie zadania bywa bardzo krótki. Materiał dostępny podczas projektowania po roku lub dwóch może więc po prostu zniknąć z rynku. Z perspektywy wykonawcy oznacza to często konieczność kompletowania jednej listy roślin w wielu szkółkach w całej Polsce. Jak wskazywał panelista, jednym z rozwiązań mogłyby być dłuższe okresy realizacji – np. dwuletnie zadania w formule „zaprojektuj i wybuduj”, pozostawiające czas na projekt, wcześniejszą kontraktację roślin, a następnie wykonanie inwestycji.

Między długoterminowym planowaniem a krótkim sezonem sadzenia

Perspektywę samorządu przedstawiła Katarzyna Spór-Byrska z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy. Planowanie nasadzeń miejskich odbywa się w bardzo różnych rytmach. Duże inwestycje dają możliwość wcześniejszego przygotowania, ale część bieżących nasadzeń zależy od finansowania i decyzji podejmowanych w trakcie roku, m.in. w ramach Budżetu Obywatelskiego. Wówczas między poznaniem budżetu, przeprowadzeniem postępowania a jesiennym terminem sadzenia pozostaje niewiele czasu. Nawet tam, gdzie miasto planuje z wyprzedzeniem, pozostaje ryzyko proceduralne. Przedstawicielka Zarządu Zieleni zwracała uwagę m.in. na odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej czy spory pomiędzy wykonawcami. Przedłużenie procedury może oznaczać utratę właściwego terminu agrotechnicznego i przesunięcie nasadzeń na kolejny sezon.

Skala potrzeb Warszawy pokazuje, dlaczego przewidywalność jest tak ważna. Jak mówiła Katarzyna Spór-Byrska, w ciągu dziesięciu lat jednostka posadziła ponad 37 tys. drzew. W najlepszych latach było to nawet około 5 tys. sztuk rocznie; obecnie liczba nowych nasadzeń wynosi około 2,5–3 tys. drzew rocznie.

Standardy mogą być informacją dla producentów

Katarzyna Spór-Byrska wskazała także na warszawskie standardy sadzenia drzew jako narzędzie, które może być źródłem informacji nie tylko dla projektantów i urzędników, ale również dla producentów. Dokument zawiera listę gatunków stanowiących bazę dla miejskich nasadzeń, w tym roślin oznaczonych jako testowe. Specjalistka mówiła m.in. o odchodzeniu od brzozy i lipy drobnolistnej oraz wskazaniu lipy srebrzystej. Dla szkółkarzy takie informacje są ważnym sygnałem o kierunku, w którym może zmieniać się przyszły popyt. Nie rozwiązują jednak całego problemu. Miasto może opublikować plany i standardy, ale – jak podkreślała Katarzyna Spór-Byrska – nie ma pewności, czy konkretne postępowanie zakończy się w planowanym terminie i czy inwestycja zostanie wykonana zgodnie z pierwotnym harmonogramem.

Obserwacja rośliny gwarancją sukcesu?

Jednym z najmocniejszych wątków dyskusji była kompetencja projektanta i znajomość żywego materiału roślinnego. Bartosz Byczkowski krytycznie odniósł się do projektów, w których dobór gatunków wygląda tak, jakby powstał przede wszystkim na podstawie atrakcyjnych zdjęć katalogowych. Nie negował wartości katalogu jako źródła wiedzy, ale podkreślał, że fotografia i opis nie zastąpią obserwacji tego, jak dana roślina zachowuje się po kilku latach w rzeczywistych warunkach miasta. Przywołał własne obserwacje z Warszawy: zestawiał kondycję Quercus palustris z cierpiącymi w warunkach miejskich klonami Acer platanoides. Jego zdaniem właśnie takich informacji nie można zdobyć wyłącznie przy biurku – projektant powinien stale obserwować istniejące realizacje.

Bartosz Byczkowski przestrzegał również przed bezkrytycznym sięganiem po nowości odmianowe. Nowa roślina może być atrakcyjna marketingowo i efektownie wyglądać na zdjęciu, ale niekoniecznie została już dostatecznie sprawdzona w trudnych warunkach przestrzeni publicznej. To szczególnie ważne, ponieważ – jak wskazywał – według relacji samych szkółkarzy nawet około połowy czasu poświęcanego na pracę z niektórymi zestawieniami projektowymi zajmuje ich weryfikacja i szukanie zamienników.

W dyskusji powrócił również problem parametrów jakościowych. W przypadku materiałów budowlanych specyfikacja może opierać się na bardzo sztywnych i łatwo mierzalnych właściwościach. Z roślinami sytuacja jest bardziej złożona – mamy do czynienia z żywym organizmem, którego nie da się opisać dokładnie tak samo jak seryjnie produkowanego elementu budowlanego. Nie oznacza to rezygnacji ze standardów. Wręcz przeciwnie – potrzebne są precyzyjne parametry jakościowe, ale ich stosowanie wymaga wiedzy o konkretnym gatunku, formie produkcji i przeznaczeniu rośliny. Szczególnie widoczne staje się to w przypadku zamienników. Nie każdą roślinę można zastąpić inną tylko dlatego, że ma podobną wysokość czy obwód. Liczą się również funkcja w kompozycji, pokrój, wymagania siedliskowe, tempo wzrostu i odporność.

Dobra dokumentacja chroni jakość inwestycji

Katarzyna Łowicka zwróciła uwagę na kolejne ogniwo procesu: weryfikatora dokumentacji projektowej. Przy dużych inwestycjach taka osoba może wychwycić błędy jeszcze przed rozpoczęciem realizacji – szczególnie w projektach wykonawczych i specyfikacjach technicznych. Jak zauważyła, właśnie te dokumenty mają później bezpośredni wpływ zarówno na jakość, jak i cenę realizacji. Podkreśliła również, że określanie parametrów równoważności materiału roślinnego jest potrzebne, ale nie powinno odbywać się automatycznie. To, który parametr jest kluczowy, zależy od gatunku i konkretnego projektu.

Architektka krajobrazu wskazywała także na rolę odpowiednio skonstruowanych zapisów umownych oraz specyfikacji technicznych. W dokumentacji można przewidzieć m.in. obowiązek wcześniejszego przedstawienia materiału roślinnego do akceptacji czy udział projektanta w jego zatwierdzaniu. Odwołała się również do swoich doświadczeń związanych z przygotowywaniem wytycznych dla dróg krajowych oraz szkoleniem inspektorów innych branż z zakresu oceny materiału szkółkarskiego.

Inspektor zieleni powinien wejść na budowę wcześniej niż rośliny

Katarzyna Łowicka mocno zaznaczyła również znaczenie inspektora nadzoru terenów zieleni. W wielu inwestycjach specjalista od zieleni pojawia się zbyt późno – dopiero wtedy, gdy budowa jest niemal zakończona i trzeba przystąpić do sadzenia. Tymczasem jego udział powinien rozpocząć się znacznie wcześniej. Dzięki temu już na początku realizacji można wymagać od wykonawcy przedstawienia planu wykonania zieleni, sprawdzić dostępność materiału i – jeśli pojawi się problem – odpowiednio wcześnie uruchomić kontakt pomiędzy wykonawcą, projektantem i inwestorem. Projektantka zwracała uwagę, że inspektor nie odpowiada wyłącznie za sam odbiór roślin. Kontroli wymagają także podłoże, transport, przechowywanie, sposób sadzenia i późniejsze postępowanie z materiałem.

Precyzyjny projekt ułatwia pracę wszystkim

Do odpowiedzialności środowiska projektowego odniosła się również Oktawia Wasielewska. Podkreśliła, że Stowarzyszenie Architektury Krajobrazu mocno koncentruje się na jakości dokumentacji projektowej. Temu zagadnieniu poświęcane są wydarzenia i spotkania branżowe. Jej zdaniem im dokładniej przygotowane jest zamówienie i im bardziej świadomie opisany materiał, tym sprawniej później pracują wszystkie strony: projektant, wykonawca i szkółkarz. Dobra dokumentacja ogranicza czas tracony na wyjaśnienia, poprawki oraz poszukiwanie materiału odpowiadającego niejasnej specyfikacji.

Przepływ wiedzy nie tylko w jedną stronę

Rozmowa pokazała jednak, że nawet najlepszy projekt i standardy nie odpowiedzą na wszystkie pytania. Co rzeczywiście dzieje się z rośliną po trzech, pięciu czy dziesięciu latach od posadzenia? To wiedza znajdująca się przede wszystkim po stronie zarządców terenów, wykonawców odpowiedzialnych za pielęgnację i projektantów obserwujących własne realizacje. Czy konkretny gatunek radzi sobie z zasoleniem? Jak reaguje na suszę? Jak znosi miejską wyspę ciepła? Czy nowa odmiana, która dobrze prezentowała się w szkółce, sprawdziła się po kilku latach przy ruchliwej ulicy? Jak zmieniają się problemy ze szkodnikami? Podczas dyskusji pojawił się więc ważny postulat: przepływ wiedzy nie może działać tylko od szkółkarza do projektanta. Musi działać również w drugą stronę. Producent potrzebuje informacji o tym, co stało się z wyprodukowanym przez niego materiałem w rzeczywistych warunkach.

Hub dla zielonej branży

Z tej części rozmowy wyłoniła się koncepcja stałego miejsca wymiany informacji pomiędzy szkółkarzami, projektantami, wykonawcami, naukowcami, inspektorami i zarządcami zieleni. Katarzyna Spór-Byrska wskazała wprost na Związek Szkółkarzy Polskich jako potencjalny hub, który mógłby integrować te środowiska i wiedzę. Zwróciła uwagę na prowadzone już przez Związek szkolenia dotyczące parametrów i jakości materiału, w których uczestniczą także pracownicy Zarządu Zieleni m.st. Warszawy.

W dyskusji pojawiła się również propozycja stworzenia szerszego opracowania łączącego doświadczenia producentów z obserwacjami naukowców, projektantów, wykonawców i miejskich zarządców zieleni. Nie chodziłoby o kolejną listę „dobrych” i „złych” roślin, ale o systematyczne gromadzenie doświadczeń z rzeczywistych realizacji.

Szkółka jako część procesu projektowego

Jednym z najbardziej konkretnych wniosków panelu było wskazanie miejsca, w którym różne kompetencje mogą się naprawdę spotkać. Tym miejscem jest szkółka. Oktawia Wasielewska mówiła, że sama nie wyobraża sobie przygotowania zestawienia roślinnego bez wcześniejszego sprawdzenia materiału w szkółce. Bezpośrednia wizyta pozwala projektantowi zobaczyć rzeczywisty pokrój, jakość i dostępność roślin, ale również poznać odmiany i nowości, których nie sposób śledzić wyłącznie na podstawie katalogów. Jej zdaniem ekspozycja szkółki może wręcz stać się elementem procesu projektowego.

Katarzyna Łazucka-Cegłowska opowiadała o szkoleniu na Certyfikat Związku Szkółkarzy Polskich, organizowanym przez Agencję Promocji Zieleni w szkółkach ZSzP. Jego praktyczny charakter podkreśliła także Katarzyna Spór-Byrska, która uczestniczyła w tym samym szkoleniu wraz z pracownikami Zarządu Zieleni. Po części teoretycznej uczestnicy wychodzą w teren, gdzie na konkretnych roślinach uczą się oceniać jakość materiału szkółkarskiego i rozmawiają o problemach pojawiających się przy realizacji i odbiorze nasadzeń. Ważnym elementem jest również bezpośrednia wymiana doświadczeń między zarządcami zieleni a szkółkarzami. Kolejna edycja szkolenia odbędzie się wiosną 2027 roku.

Od rozmowy do praktyki – spotkajmy się w szkółce

Panel podczas konferencji MOCNO ZIELONE MIASTO nie przyniósł jednego prostego rozwiązania. Pokazał jednak kilka bardzo konkretnych kierunków.

Szkółkarz powinien być włączany w proces projektowania nasadzeń. Projektant musi znać nie tylko katalog, ale także rośliny i realia rynku. Producent potrzebuje informacji o przyszłych potrzebach. Dokumentacja musi precyzyjnie określać wymagania. Inspektor zieleni powinien uczestniczyć w inwestycji od jej wcześniejszych etapów. A doświadczenia z gotowych realizacji powinny wracać do producentów i projektantów.

dobór i ocena materiału roślinnego w praktyce_warsztaty w szkółce daglezja w rykach

Przede wszystkim jednak potrzebne są miejsca bezpośredniej wymiany wiedzy. Dlatego naturalną kontynuacją tematów podjętych podczas panelu są warsztaty terenowe „Dobór i ocena materiału roślinnego w praktyce” w Szkółce Daglezja w Rykach. To okazja, żeby wyjść poza katalog, tabelę i specyfikację. Zobaczyć materiał roślinny na żywo, nauczyć się oceniać jego jakość i parametry, porozmawiać o doborze roślin do konkretnych warunków oraz skonfrontować perspektywy osób, które projektują, zamawiają, produkują, odbierają i sadzą rośliny.

Warsztaty terenowe: „Dobór i ocena materiału roślinnego w praktyce” – Szkółka Daglezja w Rykach

Sprawdź program warsztatów i zapisz się